Pytanie:
Czy etyczne jest odmawianie przyjęcia wcześniej nieuczciwego studenta, jeśli jesteś jedynym instruktorem na wymagany kurs?
Ray
2020-04-20 14:16:31 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Obecnie prowadzę kurs na wyższym poziomie i przyłapałem studenta na plagiacie w tym semestrze. Ten kurs jest wymagany przez nasz wydział do uzyskania stopnia naukowego. Mam ścisłą politykę w moim programie nauczania, która stwierdza, że ​​plagiat spowoduje niezaliczenie kursu, raport z przeglądu sądowego i odmowę przyjęcia ich jako części przyszłych kohort. Jednak w następnym semestrze jestem jedynym instruktorem na tym kursie i prawdopodobnie ponownie na następną wiosnę.

Naciskałem na mój dział, aby dodawał więcej instruktorów, ponieważ nie lubię być na stanowisku gdzie uczniowie, którzy nie pasują do mojego stylu nauczania, są zmuszani do ciągłego mnie zabierania, ale mają trudności ze znalezieniem kogoś.

Osobiście nie chcę, aby uczeń ponownie pojawił się w mojej klasie. Sprawiali kłopoty przez cały semestr. Z moich interakcji z uczniem wynika, że ​​nie mają one wymaganych wymagań wstępnych na żadnym poziomie zbliżonym do zadowalającego, przeszkadzają podczas zajęć i miałem wrażenie, że próbują oszukać sąsiada podczas egzaminów. (Upewniłem się, że każdy inny test jest inny, więc nie dążyłem do tego)

Czy powinienem po prostu zacisnąć zęby i zrezygnować z tej polityki, ponieważ nie mają innej drogi do ukończenia szkoły?

Czy w ogóle jesteś w stanie odmówić im przyjęcia jako części przyszłych kohort?Czy to kiedykolwiek zostało potwierdzone / zakwestionowane przez Twój dział?
Bardzo interesujące pytanie.Jak doszedłeś do tej polityki?
Ponieważ jest tutaj kilka odpowiedzi, które mówią, że twoja polityka jest nieważna, może powinieneś zmodyfikować pytanie, aby dać nam znać, co myśli o tym twój uniwersytet?
Krótko mówiąc, przynajmniej w przypadku systemu amerykańskiego „nie”.Pomysł jest taki, że nie powinno być „trwałego” „wyjęcia spod prawa”.Rozumiem, że nie możesz chcieć, aby uczeń ponownie pojawił się na twojej klasie, ale Twoim obowiązkiem (w USA) jest przezwyciężenie (rozsądnej) reakcji.Tak, prawdopodobnie nieprzyjemna klasa do nauczania, rozumiem ... ale część jego obowiązków.
Czy faktycznie * zablokujesz rejestrację * w Twojej mocy?A może student może skorzystać ze standardowego mechanizmu rejestracji na uniwersytecie, poza twoją kontrolą, i pojawić się na liście kursów w następnym semestrze?
_nie mają wymaganych wymagań wstępnych na żadnym poziomie zbliżonym do zadowalającego_ - Wydaje się, że jest to o wiele bardziej praktyczny atrybut niż ich przeszła nieuczciwość.** Zezwolenie ** uczniowi na wzięcie udziału w zajęciach, w przypadku których na pewno się nie uda (z powodów merytorycznych, a nie z powodu nieuczciwości) jest prawdopodobnie nieetyczne.Gorąco polecam rozmowę z kierownikiem wydziału;przedstaw dowody, że uczeń jest nieprzygotowany.
Wygląda na to, że ogólny konsensus jest taki, że moja polityka nie leży w moich kompetencjach jako instruktora, więc usunę ją z przyszłych sylab.W poprzednich semestrach byli inni instruktorzy, z którymi mogliśmy wziąć udział w kursie, więc po złapaniu studenta i zgłoszeniu go, najprawdopodobniej wzięli go z innym instruktorem bez żadnych działań z mojej [email protected] Optymalizowałem, aby zminimalizować odsetek incydentów plagaryzacji w każdym semestrze.Oprócz dostosowywania wagi zadań i kar za bycie przyłapanym, przyjrzałem się możliwościom dalszego odstraszania uczniów od plagiatu, który testowałem.
@JeffE Wydaje mi się, że przeciwieństwo jest nieetyczne.Jeśli uczeń prawdopodobnie odniesie porażkę, to z pewnością musi wziąć udział w zajęciach, aby poprawić się do punktu, w którym może zdać?Wykluczenie ich blokuje ich w błędnym kole, w którym muszą być w stanie zdać, aby wziąć udział w zajęciach, i potrzebują, aby klasa była w stanie zdać.
@JBentley Niezupełnie.Jeśli student, który nie rozumie funkcji, nie może pracować z podstawowymi wielomianami i nigdy nie widział granicy, przychodzi na kurs analizy funkcjonalnej, fakt, że mu się nie udało, ma niewiele wspólnego z kursem.Osobiście uważam, że to problem studentów, a nie instruktorów, ale nie jest to ogólne podejście w Stanach Zjednoczonych.Na ogół uczniowie są postrzegani w większości jako dzieci, a nie jak dorośli.Zawsze czułem się niesamowicie dziwnie, biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie to samo społeczeństwo nie ma problemu z wysłaniem ich, by zginęli w wojnach na obcej ziemi.
@DRF Rzecz w tym, że decyzja nie powinna być subiektywną decyzją profesora.Kursy są tak skonstruowane, że (a) musisz spełnić warunki wstępne, aby dostać się do programu, i (b) musisz spełnić wymagania wstępne, aby przejść przez kursy.Jeśli spełniłeś te wymagania wstępne, to spełniłeś wymagania kursu i profesor nie powinien ich zastępować.Mówienie uczniowi, aby nie uczęszczał na Twój kurs *, to * traktowanie go jak dziecka.Umożliwienie im samodzielnego decydowania i podjęcia kursu, nawet jeśli oznacza to porażkę, jest traktowaniem ich jak osoby dorosłej.
@JBentley Och, zgadzam się z tobą co do faktu, że student powinien podjąć decyzję.Wiedza studenta Problem studenta.Jednak system amerykański generalnie nie.Również jeśli uczeń przeszkadza w klasie, powinien zostać usunięty.Jeśli nie może się zachowywać, nie ma sensu być w klasie.Obejmuje to sytuacje, takie jak zadawanie trywialnych pytań na temat rzeczy, które powinien wiedzieć z wymagań wstępnych.
RE: * „Z moich interakcji z uczniem wynika, że nie mają one wymaganych wymagań wstępnych na żadnym poziomie zbliżonym do zadowalającego” * czy są wymienione wymagania wstępne dotyczące kursu, których student nie ma?// Jeśli student twierdzi, że ma równoważną wiedzę dotyczącą jakiegoś warunku wstępnego, w jaki sposób wydział / uniwersytet to weryfikuje?// Kiedy zapisałem się na studia, zdałem kilka testów i zwolniłem niektóre kursy z matematyki i chemii.
Tak więc kurs jest „wymagany przez nasz wydział do uzyskania stopnia naukowego”, a Ty, jedyny opiekun tego kursu, jednostronnie decydujesz się nie pozwalać niektórym studentom na jego udział?Innymi słowy, wykluczasz niektórych studentów z możliwości uzyskania dyplomu?Zwykle nie leży to w gestii jednego nauczyciela ...
Twierdziłbym, że tak jak zostało powiedziane, nie jest to w ogóle kwestia etyki, i argumentowałbym, że tytuł powinien zostać zmieniony.Jeśli nie założymy, że istnieje absolutny system moralności, z którym wszyscy się zgadzamy (mało prawdopodobne), to musimy najpierw określić perspektywę etyczną, którą przyjmujemy, aby odpowiedzieć na to pytanie.W odpowiedzi na twoje pytanie nihlista etyczny mógłby powiedzieć „pssh, etyka jest absurdalna”.Arystoteles mógł powiedzieć: „Tak, całkowicie etycznie, inni uczniowie zasługują na więcej”.Ale chodzi o to, że musisz przyjąć perspektywę, zanim odpowiesz na pytanie, i żadna perspektywa nie jest określona.
@JBentley: "Kursy są tak skonstruowane, że (a) musisz spełnić warunki wstępne, aby dostać się do programu ..." Niekoniecznie jest to prawdą, np. W przypadku otwartych uczelni (które rejestrują około jednej trzeciejstudenci).
@DanielR.Collins To nie zmienia mojego punktu widzenia.W takich przypadkach z definicji dla tych programów * nie ma żadnych warunków wstępnych * w ramach polityki dla kursów początkowych, więc profesor nie powinien ich narzucać.Przypuszczalnie w przypadku kolejnych kursów istnieją warunki wstępne, a jeśli nie, to mój punkt widzenia.
Dziewięć odpowiedzi:
#1
+94
Peteris
2020-04-20 17:01:44 UTC
view on stackexchange narkive permalink

To nie od Ciebie zależy

Rozsądne jest, aby instruktor i program nauczania określali, co dzieje się na tym kursie w określonych okolicznościach. Jednak wykraczając poza Twój konkretny kurs (w tym jego przyszłe semestry), wszelkie dalsze kary akademickie za plagiat lub oszustwo, w tym zakaz uczestnictwa lub ponownego uczestnictwa w niektórych kursach, zależą od szerszego wydziału, wydziału, program studiów lub w jaki sposób twoja instytucja coś organizuje. Powinna istnieć uniwersalna (nie tworzona przez i dla jednego kursu i instruktora) polityka dotycząca szerszych konsekwencji niektórych aktów plagiatu. Być może ta polityka nakazuje, aby zakaz ponownego odbycia tego kursu (lub określonego limitu czasu) był odpowiednią karą, w którym to przypadku twoje działania są ważne. Ale jeśli nie przewiduje, że uczestnicy nie będą mogli brać udziału w przyszłych kursach, to program kursu lub instruktor nie będzie jednostronnie decydować, czy student kwalifikuje się, czy nie.

Zauważ, że nie mówię, że powinieneś odstąpić od polityki tylko dlatego, że zakłóca to drogę do ukończenia studiów - z pewnością mogą istnieć zasady nieuczciwości akademickiej, które mogą uniemożliwić studentom ukończenie studiów w przypadku plagiatu. Ale pytanie nie wspomina o żadnej konkretnej szerszej polityce, a jeśli w końcu dojdzie do decyzji ad hoc dotyczącej konkretnego ucznia, to nadal nie byłaby to Twoja decyzja, należy to przekazać przełożonym.

Komentarze nie służą do rozszerzonej dyskusji;ta rozmowa została [przeniesiona do czatu] (https://chat.stackexchange.com/rooms/107071/discussion-on-answer-by-peteris-is-it-ethical-to-refuse-enrollment-of-a-poprzedni).
#2
+48
Dan Romik
2020-04-20 23:42:34 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Może warto pamiętać, że „Twoja klasa” nie jest w rzeczywistości „twoją” klasą. Jest to klasa uniwersytecka, do której zostałeś przydzielony, a Twoim zadaniem jest nauczanie go kogokolwiek, kto zdecyduje, że może się na nią zapisać.

Profesorowie czasami mają prawo wpuszczać ludzi zajęcia, gdy brakuje im niektórych formalnych wymagań wstępnych. Ale nie ma uniwersytetu na Ziemi, w którym profesor miałby ogólne upoważnienie, aby uniemożliwić studentowi o dobrej reputacji (zakładając, że spełnia warunki formalne) wzięcie udziału w „ich” zajęciach. Uniwersytet nie mógłby funkcjonować, gdyby pozwolił profesorom na taką swobodę.

W moim programie nauczania mam ścisłą politykę, zgodnie z którą plagiat spowoduje niezaliczenie kursu, raport z incydentu do przeglądu sądowego i odmowę jego przyjęcia jako część przyszłych kohort.

Ta zasada nie jest egzekwowalna. Przekraczasz swój autorytet.

Osobiście nie chcę ponownie uczęszczać do mojej klasy.

Wszyscy mamy rzeczy, których „osobiście nie chcemy” ”. To całkiem rozsądne. Ale posiadanie pracy oznacza, że ​​czasami musisz robić rzeczy, których nie chcesz.

Powinienem po prostu zacisnąć zęby ...

Prawdopodobnie . To dobry sposób na rozładowanie frustracji z powodu czegoś, z czego jesteś niezadowolony.

... i zrezygnuj z tej zasady ...

Ponieważ polityka nie podlega wykonaniu, nie ma sensu pytać, czy należy się z niego odstąpić. Nie tylko powinieneś wpuścić ucznia do klasy; po prostu nie masz wyboru w tej sprawie.

Czy etyczne jest odmawianie przyjęcia wcześniej nieuczciwego ucznia, jeśli jesteś jedynym wykładowcą wymaganego kursu?

Pytanie o etykę to czerwony śledź. Ponieważ nie możesz odmówić rejestracji ucznia, nie ma sensu pytać, czy takie działanie jest etyczne.

Komentarze nie służą do rozszerzonej dyskusji;ta rozmowa została [przeniesiona do czatu] (https://chat.stackexchange.com/rooms/107072/discussion-on-answer-by-dan-romik-is-it-ethical-to-refuse-enrollment-of-a-previo).
„Uczeń w dobrej kondycji” - ale uczeń rzekomo * nie * ma dobrej opinii.Najwyraźniej są winni poważnego wykroczenia akademickiego.Czy to nie neguje całej Twojej odpowiedzi?
Usunięto więcej komentarzy z powodu flag.
#3
+16
vonbrand
2020-04-20 16:08:06 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Zakazanie studentowi wzięcia udziału w kursie (szczególnie jeśli jest to kurs wymagany) to to samo, co niedopuszczenie do jego ukończenia. I jest to zdecydowanie decyzja zarezerwowana dla wyższych władz, ponieważ jest to to samo, co wydalenie.

Wymagane kursy można samemu przewrócić.
Nie sądzę, aby ten argument był rozsądny.Są przypadki, w których przyznanie uczniowi F jest tym samym, co nie pozwolenie mu na ukończenie studiów, ale nie sądzę, abyś powiedział, że decyzja o przyznaniu F jest „zarezerwowana dla wyższych uprawnień”.
@ruakh Ale to nie jest * jego * decyzja;to zasadniczo zależy od studenta (lub przynajmniej od jego zdolności), a nie od jego osobistego wyboru jako wykładowcy.Więc przynajmniej w teorii jest to merytokratyczne.Chodzi mi o to, że w przypadku jednego studenta, on wykładowca mógłby ustalać granice ocen nieco arbitralnie (zakładając, że ocena jest obiektywna), ale wtedy w większości przypadków jest całkiem jasne, czy wykładowca jest złośliwy w wyborze granic ocen.Więc ta analogia tak naprawdę nie działa dla mnie.
@Noldorin: Kurs OP ma „surową politykę”, zapisaną w sylabusie, zgodnie z którą plagiat skutkuje zarówno uzyskaniem F, jak i zakazem podejmowania dalszych kursów u tego instruktora.Więc pod tym względem oba są wynikiem zastosowania reguł instruktora do działań ucznia.(Żeby było jasne: nie twierdzę, że PO ma prawo zakazać temu uczniowi, etycznie, oficjalnie lub w praktyce. Ale OP pyta, czy ma to prawo, a argument tej odpowiedzi jest przeciwnydziała tylko wtedy, gdy myślisz, że PO nie ma nawet prawa oblać tego ucznia).
@ruakh Taka jest jednak polityka, którą * on * ustanawia.To nie jest polityka uniwersytetu, więc na koniec dnia (i słusznie) musi robić to, co mówi uniwersytet - nie można tego wyegzekwować.W każdym razie nadal uważam, że nie rozumiesz, że ocenianie ma być dokonywane zgodnie z odpowiedziami ucznia, co jest w gestii studenta, podczas gdy odmowa przyjęcia studenta na jego kurs byłaby poza kontrolą studenta.
Opowiadam tylko o prawdopodobnym uzasadnieniu tej odpowiedzi i próbuję pokazać, że analogia, którą zasugerowałeś (kiedy widzę, skąd pochodzisz), nie jest najbardziej trafna ... to znaczy, jest tylko powierzchownarównolegle między niezaliczeniem studenta a niedopuszczeniem studenta do wzięcia udziału w kursie.Chyba że, oczywiście, motywacją jest złośliwość, co moim zdaniem jest zupełnie inną sprawą.Prawdopodobnie wszyscy możemy się zgodzić, że niezależnie od tego, czy podoba ci się uczeń, który uczestniczył w twoim kursie, czy nie, gdy już na nim jest, oblewanie go z powodu wcześniejszych wykroczeń byłoby nieetyczne.W każdym razie zgódź się nie zgodzić się z powyższym.
To zupełnie inna sytuacja ... to fałszywa analogia, o to mi chodzi.(Skończyłem też tutaj mówić, jeśli o to chodzi. Nie warto, jeśli ludzie nie widzą już z powyższych komentarzy.)
Pierwszy komentarz Ruakha jest tutaj ewidentną analogią.Jeśli tego nie widzisz, ta debata jest beznadziejna.Nie podoba mi się ten protekcjonalny ton i proszę, nie oznaczaj mnie ponownie tutaj.
#4
+8
user111388
2020-04-20 15:26:24 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Moim zdaniem uniemożliwienie studentowi ukończenia studiów nie jest etyczne, jeśli robi się to samemu (zamiast nakazu administracji uczelni, dziekana itp.) Jeśli uważasz, że student nie powinien uczestniczyć w Twoim kursie, porozmawiaj ze swoim przełożonym (dziekan itp.). Może znajdą rozwiązanie (jak student na innym kursie), może powiedzą ci, że musisz zabrać studenta, może mogą całkowicie usunąć studenta z programu, może płacą mediatorowi, który pośredniczy między nimi Chociaż rozumiem twoją politykę, wydaje mi się to trochę nierozsądne właśnie z tego powodu (i tego, że więcej profesorów ma taką politykę, a studenci nie mogą brać udziału w kursie). Czy rozmawiałeś ze swoimi przełożonymi, czy ta polityka jest dozwolona?

Trochę sprzątam ten wątek flagi b / c.
#5
+7
gnasher729
2020-04-20 18:47:28 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Gdyby twój uczeń został przyłapany na kradzieży pieniędzy od sąsiada, został wysłany do więzienia, odbył karę, a teraz wrócił, aby ponownie wziąć udział w kursie, czy zaakceptowałbyś go? A może powiedziałbyś, że skazany przestępca nie ma prawa kończyć studiów uniwersyteckich?

A gdybyś był tym sąsiadem, to oczywiście mogłoby wpłynąć na twoją decyzję, ale czy powinno? Czy byłoby to etyczne?

Zasadniczo to Twoja decyzja. Czy uważasz, że tej osobie nigdy, przenigdy nie powinno się pozwolić na uzyskanie stopnia naukowego? Fakt, że zostali oni na Twoim kursie wcześniej, nie powinien mieć znaczenia.

Pytania retoryczne nie są odpowiedziami.Lepszą metaforą byłoby też: pożyczyłem komuś pieniądze i nie zwrócili mi zgodnie z ustaleniami.Teraz potrzebują pieniędzy na ważny cel.Muszę zdecydować, czy ponownie pożyczę im pieniądze.
@AnonymousPhysicist: Twoja metafora byłaby dokładna, gdybyś był kasjerem w banku.I nie, kasjer nie decyduje, czy nie będzie dawać pieniędzy klientowi o dobrej kondycji, czy też nie.
@AnonymousPhysicist Ponieważ wnosimy pieniądze do tego równania, pamiętaj, że uczeń prawdopodobnie wydał już znaczną sumę na swoją edukację, nawet jeśli zamierzają otrzymać tę edukację w bardzo kiepski sposób.Uczeń oczywiście nie kupuje dyplomu, dopóki go nie zdobędzie, ale student kupuje uczciwą szansę, a zaprzeczanie tej szansie wymaga większej uczciwości, niż sugeruje ta decyzja.Jeśli student nie będzie miał prawdziwej ścieżki do ukończenia studiów, należy postępować zgodnie z procesem uniwersyteckim, aby osiągnąć ten wynik.
#6
+5
Owen Reynolds
2020-04-21 03:19:49 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Nie, żywienie urazy do ucznia nie jest etyczne. Zadanie polega na pomocy uczniom. Wiele z tego ma charakter zbiorowy - unikanie zakłóceń w czasie lekcji i robienie przykładu z uczniów, którzy łamią zasady - ale jest to również indywidualne. Uczeń oblał zajęcia i to wszystko. Jeśli powtórzą, Twoim zadaniem jest sprawdzić, jak mogą zaliczyć ten czas.

Nie sądzisz, że uczeń ma wykształcenie do zaliczenia? Sprawdź to. Może dostali ocenę D- z jakiejś wcześniejszej kluczowej klasy i powinni ją powtórzyć. Porozmawiaj z doradcą (lub innymi instruktorami, w zależności od wielkości programu). W przeciwnym razie uczeń może być szczęśliwy, mogąc porozmawiać o tym, jak następnym razem może spuszczać głowę i zdać z C-. Mogą być tak samo zaniepokojeni, że jesteś jedyną osobą, która tego uczy. Może zachęć ich do znalezienia partnera do nauki. Tak czy inaczej, to nie jest konkurs - jesteś instruktorem wykonującym swoją pracę, a on jest studentem.

Zasada zakazująca plagiatorom (?) Ponownego odebrania ci zajęć - to jest showmanstwo, "plagiat jest tak zły, że nie mogę już nawet na ciebie patrzeć!" Ale mniejsze rzeczy mogą załatwić sprawę - często napisanie na piśmie i pójście do dziekana jest wystarczająco przerażające.

W pytaniu o urazę czy pochodzenie ucznia nie ma nic.
„Osobiście nie chcę więcej ucznia w mojej klasie” - uraza wydaje się dobrym słowem, aby uczynić to osobistym, przenosić uczucia na coś, co zostało rozwiązane.Oraz „nie mają wymaganych warunków wstępnych”.Prawdopodobnie mają kursy z wymaganiami wstępnymi, ale ich nie rozumieją.Określenie to brzmi „brak tła”, prawda?
Nie chcieć ucznia, ponieważ są uciążliwi, to brak urazy.Może to być oznaką urazy (jeśli ta uciążliwość istnieje tylko w umyśle profesora), oczywiście;Widzę tego pewne oznaki, ale jedyną oznaką przemawiającą przeciwko temu założeniu jest to, że profesor zapytał tutaj.
+1 za wzmiankę o obowiązku wobec uczniów indywidualnie.
#7
+2
Scott Seidman
2020-04-22 18:55:00 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Aby dodać do nieco pełnej dyskusji, moje doświadczenie w Radach Uczciwości Naukowej nauczyło mnie, że proces sankcjonowania nieuczciwości akademickiej ma po części zachęcać uczniów do uczenia się na własnych błędach.

Są oczywiście sytuacje, w których po wielokrotnych wykroczeniach stwierdzamy, że są studenci, którzy nie uczą się na takich błędach, a studenci ci są zwykle oddzieleni od uniwersytetu, aby zachować nasze akademickie szanse poziom oraz aby zachować rzetelność i reputację naszego stopnia naukowego.

Jako profesor, który uczył studenta na jednym z poprzednich kursów, nie jesteś w sytuacji, w której możesz podjąć taką decyzję, więc nie powinieneś mieć pozwolenia do. Panel z dostępem do pełnej historii tego ucznia na temat ustaleń dotyczących nieuczciwości jest. Ponadto obecna sytuacja jest taka, że ​​znajdujesz się (lub przynajmniej uważasz się za taką) w sytuacji, w której odmawiając studentowi dostępu do twojego kursu, możesz oddzielić tego studenta (lub opóźnić go) od stopnia. Nie masz wiedzy potrzebnej do uzasadnienia tego i nie powinieneś tego robić.

Teraz ponownie przyjrzysz się temu uczniowi. To jest niezręczne dla ciebie i niezręczne dla ucznia. Nie ma powodu, by sądzić, że student nie ma z tobą historii, ale nie ma też powodu, aby traktować poprzedni incydent jako negatywną ocenę dla ucznia przy wejściu na kurs. Proponuję bardzo wczesne spotkanie z uczniem, z możliwie przyjaznym tonem, aby pomóc w określeniu oczekiwań na nadchodzący kurs i zachęcić go do przyjścia do ciebie w celu wyjaśnienia co do uczciwości przed przekazaniem zadań uczeń pozostaje niejasny. Podejrzewam, że jeśli tego nie zrobisz, później będziesz żałować.

#8
-1
chocapic
2020-04-23 10:59:44 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Żeby wprowadzić zwrot w scenariuszu: załóżmy, że uczeń zamiast plagiatu wielokrotnie popełnił niechciane zaloty seksualne wobec Ciebie (nauczyciela); czy nie byłbyś usprawiedliwiony, gdybyś nie chciał, żeby ten uczeń znowu był blisko ciebie? Zasadniczo mówisz, że plagiat jest dla ciebie na tyle poważnym wykroczeniem, że nie chcesz też mieć nic wspólnego z uczniem, a nawet wyraźnie zaznaczasz w programie kursu, który jest dostępny dla każdego studenta przed rozpoczęciem zajęć .

Tak, jak ja to widzę, jesteś w pełni uprawniony do wystawiania tych kwalifikacji (biorąc pod uwagę powagę plagiatu, z którym się zgadzam) i nie powinieneś pozwolić, aby uniwersytet cię w tym jak byś tego nie zrobił, gdyby próbowali zmusić Cię do zaakceptowania napastnika seksualnego w Twojej klasie. Jeśli chodzi o brak alternatyw dla ucznia, to nie jest twój problem: co jeśli zachorujesz i nie będziesz mógł uczyć? Czy uczelnia nie musiałaby odpowiednio zapewniać? Jak to ująłeś, w każdym razie z różnych powodów powinny istnieć „zbędne” wydziały, a twój obecny problem nie jest drugorzędny.

Problem z tą analogią polega na tym, że uniwersytet jako pracodawca profesora jest prawnie zobowiązany do ochrony profesora przed molestowaniem seksualnym.Ale nie jest to wymagane ani przez prawo, ani etycznie, aby chronić go przed rzekomym stresem psychicznym związanym z kontaktami z plagiatującymi studentami.Więc chociaż profesor rzeczywiście miałby prawo odmówić nauczania komuś, kto go molestował seksualnie, nie oznacza to, co według ciebie oznacza to w obecnej sytuacji.
#9
-3
Anonymous Physicist
2020-04-20 17:19:25 UTC
view on stackexchange narkive permalink

W moim programie nauczania mam ścisłą politykę, która stwierdza, że ​​plagiat spowoduje ... odmowę przyjęcia ich jako części przyszłych kohort.

Pozostałe odpowiedzi wydają się w większości komentować etykę tej polityki. Ale moja interpretacja tego pytania brzmi: co należy zrobić z etycznego punktu widzenia, zakładając, że ustaliliście tę politykę w swoim programie nauczania? Zakładam również, że nie łamiesz żadnych innych zasad ani praw, ponieważ nie wiem, gdzie się znajdujesz.

Najczęstszą radą ostatnich lat jest to, że program nauczania to umowa między wszystkimi studentami a instruktor. Dlatego musisz przestrzegać programu nauczania i odmówić przyszłej rejestracji ucznia . Program nauczania może zostać unieważniony przez politykę uniwersytetu, ale nie według twojego uznania. Nie znamy tej polityki. Za każdym razem, gdy używasz dyskrecji, zamiast przestrzegać programu nauczania, może to stwarzać wrażenie dyskryminacji lub niesprawiedliwości.

To powiedziawszy, jest to dziwna zasada w twoim programie nauczania i zdecydowanie powinieneś omówić tę sytuację ze swoim przewodniczącym lub dziekanem.

Niektóre umowy są w rzeczywistości nielegalne.„Egzekwowanie” nielegalnej umowy jest również nielegalne.To kiepska rada, która może wpędzić OP w kłopoty.Profesor nie jest królem.„L'course, c'est moi”.
@Buffy Pytanie nie dotyczy ważności polisy.Chodzi o zasadność naruszenia zasad.Zobacz moją zmianę.
Sądzę również, że OP ma potencjalnie kłopoty bez względu na to, co zrobi.
„Przegląd precedensów prawnych ujawnia, że programy nauczania nie są traktowane jako umowy, ponieważ sądy odmawiają do tej pory uznawania błędów edukacyjnych lub naruszenia umowy za podstawę pozwu”.Rumore, et.glin.2016: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5289733/
@DanielR.Collins Twoja własna referencja mówi: „Przez kilka dziesięcioleci literatura odnosiła się do programów nauczania jako dokumentów prawnych i / lub umów między studentami a profesorami”, a „sylabusy są jednak czynnikiem wyzwalającym różnice zdań instruktażowych i odwołania od ocen, mogą być wiążącew postępowaniach odwoławczych uczniów i są używane w rozprawach sądowych. "Moje odpowiedzi opierają się na moim zrozumieniu środowiska akademickiego, a nie na moim rozumieniu prawa.To, co myślą sądy, niekoniecznie jest najważniejsze.
To non sequitur: „umowa” jest z natury terminem prawnym i jeśli sądy nie uważają, że programy nauczania są umowami, to tak nie jest.Ci, którzy twierdzą inaczej, po prostu się mylą.


To pytanie i odpowiedź zostało automatycznie przetłumaczone z języka angielskiego.Oryginalna treść jest dostępna na stackexchange, za co dziękujemy za licencję cc by-sa 4.0, w ramach której jest rozpowszechniana.
Loading...