Pytanie:
Czy sprawiedliwe jest karanie nieobecnych uczniów egzaminem z jednym pytaniem?
Chris Cirefice
2014-11-09 02:43:24 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Niedawno natknąłem się na post (którego nie ujawnię, ponieważ zawiera nazwisko profesora):

Frekwencja na tym kursie była regularnie niska, więc profesor użył egzaminu z jednym pytaniem karać uczniów, którzy nie uczęszczali na zajęcia. Ci, którzy nie byli na zajęciach, z pewnością nie zdaliby tego egzaminu, a ci, którzy byli na zajęciach (prawdopodobnie), otrzymaliby wszystkie piątki. Ostatnia uwaga na notatce na drzwiach brzmiała: „ może kiedyś jeszcze raz to zrobimy ”.

Załóżmy kilka czynników dotyczących kursu i tego egzaminu z jednym pytaniem , ponieważ tak naprawdę nie wiemy, jak są wdrażane:

  1. Kurs ma politykę frekwencji (na przykład maksymalnie 3 dni opuszczone, zanim Twoja ocena zacznie spadać)

  2. Ten egzamin z jednym pytaniem ma wpływ równoważny z pracą domową (może obniżyć ogólną ocenę o 1%, jeśli uzyskasz 0).

  3. W języku oryginalnego posta, nie jest to coś, czego studenci by się spodziewali; oznacza to, że polityka nie byłaby opisana w sylabusie.

A jeśli kurs nie miał polityka frekwencji, a profesor jest po prostu zirytowany, że uczniowie nie uczęszczają na zajęcia? Co by było, gdyby ten egzamin z jednym pytaniem był wart tylko jednego lub dwóch punktów zamiast oceny całej pracy domowej?

Czy jest uczciwe (etyczne, jeśli wolisz), aby zastosować tego rodzaju taktykę, aby narzucić kara dla studentów, którzy nie uczęszczają na wykłady?

Wyjaśnienie : Studenci, którzy są nieobecni (jeśli pomijając zamierzone, nieistotne okoliczności) zasługują na stracić punkty za pracę, którą przegapili. Jednak ta taktyka jest używana do dodatkowego karania uczniów wyłącznie za nieobecność; dlatego też przedstawiłem inne założenia dotyczące polityki frekwencji.

Niezależnie od tego, czy był to egzamin z jednym pytaniem, egzamin na sto pytań, czy po prostu * Biorę dziś udział *, nic nie zmienia. W rezultacie ludzie, którzy nie byli obecni tego dnia, nie otrzymaliby uznania za swoją pracę. Koncepcja, że ​​egzamin obniża ocenę, może wydawać się inna, ale wydaje się, że służy dokładnie temu samemu celowi, co zwykłe uczestnictwo w egzaminie, bez testu.
@Compass Zgodziłbym się, ale minimalnie. Było wiele wykładów na moich zajęciach z Chemii w społeczeństwie, na które nie uczęszczałem, ponieważ 1. Znałem materiał z chemii AP w liceum i 2. Nie było egzaminu / quizu / pracy w grupie i nic do zapłaty tego dnia. Gdyby profesor specjalnie przygotował zadanie mające na celu ukaranie mnie za nieobecność na wykładzie, którego nie potrzebowałem, byłbym bardzo zdenerwowany. Chociaż zgadzam się, że jeśli była praca, którą należało wykonać tego dnia, nieobecni studenci zasługują na utratę punktów. Chodzi o * dodatkową * karę.
Myślę, że to kwestia opinii. Nie rozumiem żadnego obowiązkowego uczęszczania na kursy na poziomie uczelni.
O ile wcześniej nie zostało jasno określone, że obecność jest obowiązkowa, a brak obecności może wpłynąć na Twoją ocenę, wydaje się to nieetyczne.
„* Czy to sprawiedliwe… *” - Co masz na myśli, mówiąc „uczciwie”? Profesorowie mogą ustalać dowolne zasady własnego kursu. Ponadto -1 i flaga, ponieważ pytanie wydaje się być rantem, a nie prawdziwym pytaniem.
@Superbest Całkowicie nie zgadzam się z twoim głosem i flagą. To jest proste pytanie, bez załączonej tyrady. Pojawia się pytanie, czy sprawiedliwe (etyczne, jeśli wolisz) jest nakładanie na studentów kar za nieobecność w różnych kontekstach - czy kurs ma politykę frekwencji, czy nie, i jaka jest kara. Ponadto nie jestem uczestnikiem tego kursu ani nigdy nie byłem w sytuacji, w której zostałem ukarany poza tym, co zostało określone w sylabusie, więc nie widzę, jak to może być rant. Zmienię, aby wyjaśnić to przyszłemu czytelnikowi.
Jeśli twoje pytanie brzmi: "Czy karanie za nieobecność profesorów jest etyczne?" to powinieneś o to zapytać. Jedyne, co widzę w twojej sprawie, jest wyjątkowe, to to, że student nie uczęszczający na zajęcia ma szansę uniknąć kary, znając odpowiedź na pytanie. Ogólnie rzecz biorąc, mój problem z twoim pytaniem polega na tym, że trudno powiedzieć, o co pytasz. Czy jest to ogólne pytanie dotyczące wymogu obecności? A może jest to konkretne pytanie dotyczące zachęcania do obecności za pomocą quizów na temat treści wykładu?
@Superbest Przykro mi, ale nie rozumiem, dlaczego pytanie nie jest jasne. Pytanie u dołu jest pogrubione: ** Czy jest sprawiedliwe (etyczne, jeśli wolisz) stosowanie tego rodzaju taktyki w celu nałożenia * dodatkowej * kary na uczniów, którzy nie uczęszczają na wykłady? ** (moje wyróżnienie). Podkreśliłem kilka potencjalnych okoliczności, które mogą pojawić się na różnych kursach w celu omówienia; tj. czy kurs ma istniejącą politykę frekwencji i jaka jest `` wartość '' kary (np. nieobecni uczniowie tracą 1 punkt lub całą ocenę za pracę domową). Szczerze mówiąc, nie wiem, jak to wyjaśnić ...
Myślę, że bardziej interesującym pytaniem jest, dlaczego frekwencja na kursie jest tak niska.
@NeilKirk Jak wspomniałem w [poprzednim komentarzu do tego pytania] (http://academia.stackexchange.com/questions/31426/punishing-absent-students-with-a-one-question-exam?noredirect=1#comment69666_31426) istnieje kilka ważnych powodów (IMO). Nie wiem, o czym jest ten wykład, ale mogę z pierwszej ręki powiedzieć, dlaczego uczęszczanie na niektóre wykłady jest stratą czasu dla określonej grupy studentów. Jednak nie jest to tak naprawdę istotne w obecnym pytaniu. Być może możesz zadać własne pytanie „* dlaczego frekwencja na niektórych kursach jest tak niska *?” Przeczytałbym to :)
Niektórzy uczą się, uczęszczając na zajęcia, inni uczą się, słuchając nagrań wykładów, inni uczą się, czytając notatki z wykładów. Osobiście zrobiłem to wszystko dla różnych przedmiotów. Naprawdę nie ma powodu, by karać ludzi za to, jak się uczą.
Czy przeczytałem pytanie, aby powiedzieć, że brakujący studenci stracili tylko 1%? Wydaje się, że to mały procent, na który można narzekać.
@simonzack Ale ktoś musi chodzić na zajęcia, aby otrzymać notatki z wykładów lub nagrania. A nie uczęszczając na zajęcia, możesz przegapić coś ważnego tylko dlatego, że osoba, która robi dla ciebie notatki, nie zapisuje tego. Ale myślę, że to twoja wina, że ​​nie chodzisz na zajęcia, prawda?
@Village Powtarzając, nie * wiemy * jaki rodzaj * rzeczywistej * kary nakłada się na uczniów. Profesor zdał egzamin z jednym pytaniem; nie wiemy o polityce frekwencji ani o rzeczywistym wpływie tego „egzaminu” na nieobecnych uczniów. Zrobiłem pewne założenia na potrzeby dyskusji. Chodzi o to, że w ogóle istnieje *** kara ***; niektórzy (w tym ja) uważają to za nieetyczne i niesprawiedliwe dla uczniów. Inni uważają, że to normalna część naukowców i dlatego zadałem to pytanie. Wydaje się, że społeczność Academia.SE skłania się ku temu, by być nieprofesjonalną.
@ChrisCirefice „Społeczność Academia.SE wydaje się skłaniać się ku temu, by być nieprofesjonalną” <- myślę, że to za dużo, ponieważ jest zbyt wiele rzeczy, których nie wiemy o tej sytuacji. Na przykład, jeśli na początku semestru instruktor bardzo jasno określił, że oczekuje się obecności od studentów na wykładzie, nazwałbym zachowanie uczniów „nieprofesjonalnymi” ... Z drugiej strony, jeśli tak jest tylko profesor jest sfrustrowany obecnością, nie wyjaśniając, że obecność jest oczekiwana, zgadzam się ...
@NickS Dlaczego więc powiedziałem * wydaje się *;) Zakładam, że profesor wymyślił to w locie jako metodę zachęcania studentów do uczęszczania na wykład, a nie było to coś nakreślonego w rozkładzie ocen z kursu. Cieszę się, że odbyliśmy dobrą dyskusję na temat różnych scenariuszy, do których można to zastosować, i tego, jak „etyczne / uczciwe” byłoby to w każdym z nich.
@ChrisCirefice Pod koniec dnia oczekuje się, że uczniowie będą uczęszczać na zajęcia, a jeśli nie będą uczestniczyć w zajęciach, mogą przeoczyć ważne materiały lub informacje ... Ponadto problem frekwencji staje się bardziej oczywisty na małych klasach i przypuszczam, że dzieje się to w mała klasa. Co się stanie, jeśli nikt nie pojawi się na danej lekcji… Skąd bierzesz notatki? A może spodziewasz się, że instruktor po prostu zmarnuje zajęcia, ponieważ żaden uczeń się nie pojawił?
@NickS W moim kraju nie ma nikogo do robienia notatek, wykładowca przesyła własne notatki, a kamera wykładowa przesyła własne nagrania. Nigdy nie przegapiłem niczego ważnego, a jeśli to naprawdę takie ważne, powinno znaleźć się w notatkach. Przedstawiasz uczęszczanie na wykłady jako coś koniecznego, ale o tym tutaj rozmawiamy, prawda?
[Internet wie] (http://redd.it/2lkyur). Istnieją istotne szczegóły, które pominąłeś. Najwyraźniej profesor jest poranną osobą, która przykleja to uczniom, którzy w naturalny sposób nie przestrzegają tego harmonogramu.
@200_success Cały powód, dla którego `` zaciemniłem '' moje pytanie, polegał na tym, że profesor * nie * został zidentyfikowany ... Może go to nie obchodzi, ale miło jest szanować prywatność innych, nawet jeśli * reszta * internetu już wie.
** Wszelkie rozszerzone dyskusje prosimy kierować na [czat]. **
Postrzeganie tego jako kary jest tylko jednym ze sposobów spojrzenia na problem, ponieważ może być również postrzegane jako zachęta do uczestnictwa. Wpisujesz swoje zrozumienie oryginalnego postu, nie pozwalając innym na samodzielne podejmowanie decyzji o tym, jaki jest zamiar tego profesora przy użyciu egzaminu pop. Dlatego prosisz ludzi o określenie statusu etycznego bez wszystkich dostępnych informacji.
Powiązane: [W przypadku quizów na wykładzie, czy nierozsądne jest oblewanie uczniów, którzy się spóźniają lub nieobecni?] (Https://academia.stackexchange.com/q/64025/20760)
Dziesięć odpowiedzi:
#1
+30
GeneMachine
2014-11-09 03:01:04 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Myślę, że jest to nieprofesjonalne i pozostawia instytucję otwartą na wszelkiego rodzaju działania (włącznie z postępowaniem sądowym, jeśli ma to na przykład wpływ na postęp studenta). Na przykład, co się stanie, jeśli uczeń jest nieuchronnie nieobecny?

Jeśli jest to tylko „warte jednego lub dwóch punktów”, to nie sądzę, aby warto było antagonizować ludzi w ten sposób. Sarkastyczna notatka pozostawiona na drzwiach po prostu podkreśla, jak słabo przemyślane było to wszystko ...

„Na przykład, co zrobić, jeśli uczeń jest nieuchronnie nieobecny?” <- Cóż, w takiej sytuacji miałaby zastosowanie standardowa procedura egzaminów.
Był jeden moduł, który wziąłem na angielskim uniwersytecie, gdzie wykładowca był okropny (i prawie nie mówił po angielsku), większość z nas pominęła jego wykłady i zamiast tego poświęciła dodatkowy czas na bibliotekę. Gdyby wykonał taki numer, podejrzewam, że następny rok spędziłby śpiąc z jednym okiem otwartym.
@MarkKCowan Niezależnie od tego, że prowadzący był okropny, zakładam, że wykłady były wymagane jako część programu nauczania? Ogólnie rzecz biorąc, nieobecności są opisane w podręczniku studenta i / lub w programie kursu, jeśli się nie mylę. Również w dzisiejszych czasach wysłanie profesorowi krótkiego e-maila o nieobecności nie zaszkodzi. Dawanie quizu takiego jak ten komuś, kto jest nałogowy podczas nieobecności ..... lub komuś, kto konsekwentnie wychodzi wcześniej, byłoby moim zdaniem zrozumiałe.
@NZKshatriya: uczęszczanie na wykłady nie było obowiązkowe. Oceniano nas za umiejętność rozumienia fizyki, a nie pisania bazgrołów i rosyjskiego. Karanie ludzi, którzy nie uczęszczają, jest głupie, niektórzy uczą się samodzielnie, a niektórzy mają sprzeczne plany zajęć, więc nie mogą uczestniczyć w każdym wykładzie.
Poszedłem na pierwszą klasę kursu programowania, zdałem sobie sprawę, że już wszystko wiedziałem i pojawiłem się tylko na semestr i finał.Dostałem piątkę z plusem.Obecność byłaby całkowitą stratą czasu.
#2
+13
Nick S
2014-11-09 03:32:45 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Należy pamiętać, że na wielu uniwersytetach „podział ocen” musi być ogłaszany z wyprzedzeniem, a zmiana w późniejszym terminie często wymaga zatwierdzenia przez katedrę. To zamyka drzwi dla tego typu pomysłów i otwiera podstawy dla odwołań studentów.

Z drugiej strony, chociaż terminy egzaminów maturalnych i semestralnych muszą być ogłaszane z wyprzedzeniem, często nie jesteśmy zmuszeni do tego samego w przypadku pracy wartej niewielki procent znak. Nawet jeśli z niego nie korzystam, mam swobodę posiadania kilku quizów w trakcie semestru, bez wcześniejszego ogłaszania daty, o ile nie są one zbyt wiele warte i, co najważniejsze, o ile ogłaszam to na początek semestru.

I miałem kolegów, którzy na początku semestru ogłosili, że w semestrze będą dwa quizy-niespodzianki (oczywiście technicznie już nie były to niespodzianki), każde pytanie warte 1-2,5%. A uczniowie wiedzą z góry, że opuszczając zajęcia, mogą stracić te procenty ...

„(oczywiście, technicznie rzecz biorąc, nie były to już niespodzianki)”… Cóż, myślę, że właśnie natknąłeś się na [paradoks testu zaskoczenia] (http://plato.stanford.edu/entries/epistemic-paradoxes/#SurTesPar )!
Znany również jako „[Nieoczekiwany paradoks zawieszenia] (http://en.wikipedia.org/wiki/Unexected_hanging_paradox)”.
#3
+8
BrenBarn
2014-11-09 03:56:15 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Z mojego doświadczenia wynika, że ​​z tego powodu wielu profesorów tworzy w swoich programach nauczania trochę miejsca na poruszanie się. Na przykład profesorowie mogą przypisać 10% oceny z kursu do „uczestnictwa w zajęciach”. To od nich zależy, jak to ocenią. Niektórzy przychodzą codziennie; niektórzy są obecni tylko na kilka dni; niektórzy używają tego rodzaju podejścia „fałszywego quizu”.

Znam jednego profesora, który uwzględnił „Quizy” jako kategorię punktów w programie nauczania, a konkretnie ogłosił, że te quizy będą takie, jakie opisujesz: niezapowiedziane, banalnie łatwe quizy przeznaczone wyłącznie do sprawdzenia obecności. Miałaby taki quiz w dni, kiedy zauważyła niską frekwencję.

Myślę, że stopień, w jakim jest to etyczne lub dopuszczalne zgodnie z wytycznymi politycznymi, zależy od tego, jak przejrzysty jest proces i jaka jest kara za ocenę. Jeśli, na przykład, program nauczania przypisuje 10% oceny za obecność / uczestnictwo, myślę, że jest to całkowicie uzasadnione, aby profesor oceniał to za pomocą trywialnych quizów pop, o ile kara za ich opuszczenie nie przekracza 10% ogólna ocena. Usunięcie punktów z „egzaminacyjnej” części oceny byłoby trudniejsze do obrony, ale w praktyce nie sądzę, aby spowodowałoby to większe zamieszanie, gdyby kara była duża.

#4
+6
Brian Borchers
2014-11-09 04:14:30 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Codzienny quiz, w którym liczy się znaczące punkty, może być bardzo skutecznym sposobem na skłonienie uczniów do zwracania uwagi na kurs i uczenia się materiału z dnia na dzień, zamiast wkuwać się przed egzaminem. Różni się to od zwykłego wymagania obecności, ponieważ uczniowie muszą uczęszczać na zajęcia i muszą nauczyć się materiału, aby zdać quiz. Zapewnia to studentom częste informacje zwrotne przez cały kurs. Jest to również zgodne z ogólną zasadą, zgodnie z którą oceny powinny opierać się na zademonstrowanej nauce uczniów, a nie na arbitralnych czynnikach.

Z pewnością są sytuacje, w których uczniowie są nieuchronnie nieobecni na zajęciach. Dlatego konieczne jest posiadanie jakiejś polityki dotyczącej „usprawiedliwionych nieobecności”. Na przykład możesz zaakceptować wymówki przedstawione przez lekarzy lub dziekana ds. Studentów uczelni. Możesz również dać uczniom rozsądną liczbę „bezpłatnych biletów”.

Posiadanie takich quizów jako części projektu kursu od samego początku jest całkowicie rozsądną rzeczą do zrobienia. Z drugiej strony, wprowadzenie quizów w połowie kursu jako sposobu ukarania uczniów za nieobecność na zajęciach jest trudne do usprawiedliwienia i prawdopodobnie zostanie przez nich uznane za niesprawiedliwe.

„Postrzegane jako niesprawiedliwe”. Gdy niska frekwencja staje się oczywistym problemem w trakcie semestru, całkowicie uzasadnione jest wprowadzenie mechanizmu, który zachęca do uczęszczania na zajęcia. Gdy rozejdzie się wiadomość o pierwszym quizie, ludzie będą wiedzieć, że muszą się pojawić. Jeśli uczelnia ma przygotować się do prawdziwego życia, studenci muszą zejść z pozycji „nieuczciwej” i przejść do pozycji „lepiej się kształtują”. Adaptować się i rozwijać; jęczeć i ginąć. Profesor zawsze może zdecydować, że pierwszy quiz daje tylko wyższą ocenę +: więc ludzie nie są karani za nie pojawienie się, po prostu nie są nagradzani jak ci, którzy się pojawili.
Przekonałem się, że „wymówki oferowane przez lekarzy” są problematyczne. W mojej ostatniej placówce studencka przychodnia postanowiła zaprzestać wydawania wymówek. Spotykali się z wieloma studentami, którzy mieli drobne choroby i nie potrzebowali leczenia, ale zamiast leżeć w domu w łóżku, przychodzili do ośrodka zdrowia, aby uzyskać wymówkę. To marnowało czas personelu ośrodka zdrowia, zatykając poczekalnię niepotrzebnymi (i prawdopodobnie zaraźliwymi) pacjentami. Więc postanowili przestać to robić i naprawdę nie mogę ich za to winić.
Zgodził się z Nate'em. Jeśli ktoś jest przeziębiony, to niedorzeczne oczekiwać, że pójdzie do lekarza bez żadnego powodu, poza otrzymaniem notatki. Chodzenie do lekarza po takie marnuje czas lekarza (zwiększenie ogólnych kosztów opieki zdrowotnej z powodu dodatkowego [rozrzutnego] zapotrzebowania) marnuje pieniądze studenta / pracownika i / lub pieniądze jego firmy ubezpieczeniowej, potencjalnie przenosi zimno na inne osoby w gabinecie lekarskim itp. , bez żadnych korzyści. Z drugiej strony może spowodować, że uczeń przyjdzie na zajęcia, będąc zaraźliwym (co jest po części powodem, dla którego szkoły są wylęgarnią chorób).
Nie. To pewny przepis na wypełnienie pokoju zombie grającymi w gry wideo lub pracującymi nad zadaniami domowymi z innych zajęć.
#5
+4
reirab
2014-11-09 15:16:39 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Biorąc pod uwagę trzecie założenie wymienione w pytaniu (że ta polityka nie została nakreślona w sylabusie), to powiedziałbym nie, to nie jest etyczne. Niezależnie od tego, ile z końcowej oceny to warto, wystawianie ocen wbrew rozkładowi ocen w sylabusie tylko dlatego, że profesorowi nie podoba się to, że niektórzy ludzie byli nieobecni, jest nieetyczne (i prawdopodobnie narusza politykę szkoły).

Z drugiej strony instruktorzy zwykle mogą tworzyć zasady, które nakładają kary na uczniów za nie pojawienie się, na przykład część oceny z kursu jest spowodowana niezapowiedzianymi quizami lub nawet quizami w każdym okresie zajęć. Jednak te zasady muszą być ogłoszone z wyprzedzeniem. Chociaż osobiście uważam takie zasady za irytujące i niezbyt przydatne w większości scenariuszy, o ile z góry oczekuje się, że uczniowie nie przyjdą na zajęcia może (lub będzie) wpływać na ich ocenę i jak bardzo, wtedy nie widzę z tym problemu etycznego (i nie powinno to również naruszać zasad).

Głównym problemem jest to, że niezależnie od polityki, której chce użyć instruktor, musi zostać podjęta z góry i uwzględniona w sylabusie, a nie tworzona w locie z naruszeniem tego, czego ktoś mógłby się spodziewać po przeczytaniu sylabusa.

#6
+4
Flyto
2014-11-11 17:31:36 UTC
view on stackexchange narkive permalink

IMHO to niesprawiedliwe nakładanie kar za nieobecność, chyba że istnieje jasno oznaczona polityka, że ​​obecność jest wymagana. Nie wiem, jak to się różni na całym świecie, ale na niektórych brytyjskich uniwersytetach wykłady są technicznie opcjonalne - chodzi o to, aby nauczyć się materiału opisanego w sylabusie i czy student może to osiągnąć lepiej dzięki prywatnej nauce i podręcznikom niż uczęszczanie na wykłady, to zależy od nich. (większość uczniów byłaby nierozsądna, gdyby polegała wyłącznie na tym podejściu, ale to jest ich problem, a złe wyniki na egzaminie końcowym byłyby ich karą, gdyby nie zadziałały)

#7
+4
DoubleDouble
2015-01-23 01:31:05 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Odpowiadając na rzeczywiste pytanie: Nie uważam, że podejście profesora jest etyczne, ponieważ wydaje się, że bardziej troszczy się o frekwencję niż o doświadczenia związane z nauką swoich uczniów dostają. Więcej na ten temat wyjaśnię poniżej.


Myślę, że @NeilKirk zadaje bardzo dobre pytanie w komentarzach do pytania.

„Dlaczego frekwencja jest tak niska w pierwsze miejsce? ”

Ogólnie rzecz biorąc, z wyjątkiem sporadycznych chorób lub szczególnych okoliczności, odpowiedź brzmi: w opinii uczniów nie warto poświęcać czasu uczestniczyć. Może to mieć wiele przyczyn:

  • Zajęcia obejmują informacje, które naprawdę nie są dla nich ważne. ( jeden z powodów, dla których niektórzy nauczyciele próbują pytać swoich uczniów, czego chcą z zajęć ). Jeśli są to zajęcia do wyboru, prawdopodobnie powinni zamiast tego wybrać coś innego. Jeśli tak jest, prawdopodobnie jest to klasa wymagana. Dlaczego więc jest to wymagana klasa? Dlaczego powinno ich to obchodzić? Powiedzenie im, jak cenna jest ta klasa, rozwiąże niektóre z tych problemów. Zakładam, że wartość z tych zajęć to nie tylko zdobyte punkty i ocena.

    • Skróty są dostępne
      Miałem to jako osobną sekcję, ale należy do kategorii, której uczniowie tak naprawdę nie chcą się uczyć. Jeśli istnieją sposoby na uzyskanie dobrej oceny bez chodzenia na zajęcia i bez uczenia się czegokolwiek, niektórzy uczniowie je przyjmą.
  • Chodzenie na zajęcia nie daje im nic więcej, niż mogliby zrobić sami. Może dostrzegają wartość informacji, ale po prostu nic nie czerpią z bycia w klasie. Po co jechać, skoro uczysz się tak samo, jakbyś został w domu i przeczytał rozdział książki? Niektórzy ludzie w naturalny sposób uczą się lepiej samodzielnie i niewiele można z tym zrobić, ale jeśli jest to problem większości lub więcej niż kilku uczniów, to profesor powinien naprawdę rozważyć zmianę sposobu, w jaki uczą materiał - uczniowie po prostu nie uczą się od profesora niczego więcej, niż mogliby po prostu dysponować zasobami, które zapewnia profesor.

    • Błędne osobiste oceny
      Chociaż osądy są zwykle dokonywane przez uczniów, wiele z nich może być również spowodowanych przez profesora i należy podejmować wszelkie próby pomagania uczniom w ich unikaniu. Uczniowie mogli ocenić treść zajęć lub trudności niepoprawnie, przez co myślą, że z łatwością nadrobią to, czego brakuje im na zajęciach. Mogli nieprawidłowo ocenić własne umiejętności lub wiedzę. Mogli pomyśleć, że tego dnia trochę snu jest ważniejsze niż zajęcia. etc ..

Ostatnia wypowiedź dotyczy tego, co wydaje się sądzić profesor, o którym mowa. Próbuje ukarać tych, którzy podejmują „niewłaściwe” decyzje, wpływając na oceny uczniów. Jest to jeden ze sposobów na zdobycie tego, czego chce ( frekwencja ), ale osobiście wątpię, że przyczyną problemu jest głównie to. Jeśli tak, to myślę, że istnieją lepsze sposoby rozwiązania tego problemu. To powiedziawszy, mógłbym uznać to za etyczne rozwiązanie, gdyby uczniowie zostali w jakiś sposób ostrzeżeni i gdyby następnie podjęto próbę naprawienia prawdziwego problemu.

#8
+3
Arnab Datta
2016-03-01 19:22:52 UTC
view on stackexchange narkive permalink

W porządku ? Absolutnie nie.

Jeśli wcześniej poinformujesz uczniów, że obecność na zajęciach będzie stanowić pewien procent oceny, to tak, to jest absolutnie sprawiedliwe. Ale zapytałeś „Co by się stało, gdyby na kursie nie obowiązywała polityka frekwencji”

W takim przypadku: jak dokładnie uczniowie powinni wiedzieć, że nieobecność na ich oceny negatywnie? Odejmowanie ocen z ocen z arbitralnych powodów jest zarówno etyczne , jak i prawdopodobnie prawnie złe. (Profesor nie lubi poziomów obecności).

Większość klas szkół wyższych określa kryterium uzyskiwania ocen. Ma to na celu umożliwienie uczniom systematycznej pracy nad uzyskaniem określonej oceny.

#9
+1
Patric Hartmann
2014-11-10 16:35:32 UTC
view on stackexchange narkive permalink

W mojej instytucji obowiązuje surowa zasada „zakazu nieobecności”. Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz uczestniczyć w wykładzie, musisz złożyć wniosek o urlop do dziekana. Niezastosowanie się do tego może skutkować niezaliczeniem odpowiedniego modułu, a ponieważ wiele z nich jest oferowanych tylko co drugi rok, może to skutkować zdecydowanym przedłużeniem studiów. Osobiście znam przypadki, w których ludzie rezygnują z takich problemów.

Zresztą ani dziekan, ani sekretarka nie mogą mieć na oku każdego studenta przez cały czas. Potrzebne są więc metody, które opisujesz, aby zmusić studentów do uczęszczania na wykłady i jednocześnie karać tych, którzy tego nie robili. Ponieważ uważam, że quiz, który opisujesz, skierowany tylko do tych, którzy byli nieobecni, jest co najmniej wysoce wątpliwy, szybko przedstawiam ci, jak radzimy sobie z tym w mojej instytucji.

Istnieje kilka podejść w naszej instytucji:

Niektórych wykładowców po prostu to nie obchodzi. Zdanie egzaminu to twoje zadanie, a nie ich. Jeśli opuścisz wiele wykładów, to brakuje Ci materiału, który z pewnością znajdzie się na egzaminie. Jeśli miałeś uzasadnione powody swojej nieobecności (choroba itp.), Inni z łatwością podzielą się z Tobą swoim materiałem (poza tym w takich przypadkach powiedziałeś o tym sekretarzowi, a on poinformował profesora, aby wiedzieli z góry). Jeśli jednak byłeś nieobecny bez powodu (lenistwo, spanie późno, cokolwiek ...), inni mogą odmówić ci pomocy.

Inni pozwalają uczniom na szybkie ustne podsumowanie ostatniego wykładu. Najpierw zmusić uczniów, którzy byli nieobecni z dobrych (lub niezbyt dobrych) powodów, aby nadrobić zaległości, ponieważ profesor będzie kontynuował tam, gdzie skończył ostatni raz. Po drugie szybko pokazuje, czy studenci zrozumieli materiał, a jeśli nie, wykładowca może udzielić dodatkowej pomocy.

Moja własna metoda to krótki quiz z trzema pytaniami na początku każdego wykładu. Jeśli w ogóle nie odpowiesz, oblewasz, trzy niezaliczone quizy obniżają twoją ocenę o jeden punkt (mamy system od 1 = najgorszy do 6 = najlepsza ocena, więc jeden punkt to już dość duża strata). Jeśli jednak nie zrozumiałeś tematu i dlatego nie możesz odpowiedzieć na moje pytanie, możesz zapisać to, czego nie rozumiesz, a następnie przekazać. W ten sposób zawsze mam przegląd tego, co uczniowie rozumieją najlepiej, a co nie. Na podstawie liczby osób nie mogących odpowiedzieć na pytanie mogę również określić jakość mojego wykładu. Jeśli pewna liczba (mówię: więcej niż 2) nie zrozumiała określonego tematu, to najprawdopodobniej jest to moja wina, a nie ich.

Te metody mają tę wielką zaletę, że są sprawiedliwe dla wszystkich. To nie kara, ale motywacja do uczęszczania na każdy wykład i do nadrobienia zaległości.

Poza tym ocenianie modułu jest przejrzyste i jasne dla wszystkich od samego początku. My, wykładowcy, mamy dowolną swobodę w tym, jak sobie z tym poradzimy, ale musimy to ogłosić na początku i nie możemy już tego zmienić.

#10
-2
Ole Frederiksen
2014-11-10 20:36:52 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Co chcemy osiągnąć / sprawdzić, przystępując do egzaminu? W moim świecie to, co uczeń jest w stanie zrobić / co uczeń wie.

To, w jaki sposób uczeń zdobył informacje, jest (w moim świecie) nieistotne.

Więc jedyne uczciwy egzamin to egzamin sprawdzający umiejętności / wiedzę uczniów z przedmiotu. Nie można tego sprawdzić, zadając tylko jedno (głupie / nieistotne) pytanie.

A więc odpowiadając na pytanie: Nie, to nie jest sprawiedliwe, aby zadać takie pytanie! Profesor będzie musiał zadawać pytania na ten temat. Jeśli uczniowie, którzy nie uczęszczali na jego zajęcia, znają odpowiedzi, powinni zdać. Jeśli nie znają odpowiedzi - powinni zawieść. Dotyczy to również uczniów, którzy brali udział w zajęciach!

Cześć, witamy w Academia.SE, rozważ wzięcie udziału w [wycieczce] (http://academia.stackexchange.com/help/tour), aby poznać podstawy tej witryny. Wskazówki dotyczące odpowiedzi na pytania są dostępne na [stronach pomocy] (http://academia.stackexchange.com/help/how-to-answer).


To pytanie i odpowiedź zostało automatycznie przetłumaczone z języka angielskiego.Oryginalna treść jest dostępna na stackexchange, za co dziękujemy za licencję cc by-sa 3.0, w ramach której jest rozpowszechniana.
Loading...