Pytanie:
Doktorant: opublikować artykuł z żoną?
user34734
2015-05-20 08:33:20 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Jestem doktorantem i zajmuję się matematyką stosowaną, a moja żona jest inżynierem oprogramowania. Planuję pójść na studia po doktoracie i wkrótce zacznę szukać pracy.

Kilka tygodni temu przyszedł mi do głowy pomysł, którego wcześniej nie robiłem. Napisałem surowy kod w C ++, aby zaimplementować ten pomysł i zadziałał dobrze. Wierzyłem, że dzięki mojemu teoretycznemu zrozumieniu problemu i doświadczonemu koderowi możemy stworzyć coś naprawdę znaczącego i nawiasem mówiąc, moja żona wiedziała, jak to zrobić. Spędziliśmy więc razem kilka wieczorów, pisząc kod (nie znała matematyki, ale wyabstrahowałem każdy krok, żeby mogła pomóc we wdrożeniu). Wynikowy kod jest dość wyrafinowany i wykonuje doskonałą robotę. Zastanawiałem się, czy teraz, kiedy piszę o tym artykuł, wyglądałoby dziwnie, gdyby moja żona została wymieniona jako współautorka? Jej wkład był zdecydowanie wystarczający, aby zagwarantować współautorstwo z dowolnej definicji.

Odsuńmy na bok prawniczy język (mojej doradcy to nie obchodzi, a jej firma może, ale zostawmy to na boku). Proszę o więcej z punktu widzenia tego, jak to wygląda w CV, podaniu o pracę i ewentualnie na stażu.

Domyślam się, że najprawdopodobniej nikt nigdy nie będzie się trudził, aby dowiedzieć się, czy któryś z twoich współautorów był twoją żoną.
Chcę przeczytać ten artykuł i być może obejrzeć hollywoodzką adaptację filmową tej historii.
Nic wielkiego: jeśli chcesz wejść do Historii, opublikuj artykuł ze swoją żoną i przynajmniej kochanką i pozwól im zdecydować o pierwszym autorstwie!
Nie miało to znaczenia dla [Patryka] (http://en.wikipedia.org/wiki/Patrick_Cousot) i [Radhia] (http://en.wikipedia.org/wiki/Radhia_Cousot) Cousot ...
Wiele zespołów mężów i żon wspólnie prowadzi badania. Prawdopodobnie założą, że spotkałeś się w szkole średniej.
Jeszcze inny przykład: May-Britt Moser, Edvard I. Moser. Zdobyli Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny 2014 ...
Przepraszam, ale nie mogę się oprzeć. Z żoną jest ok, z kochanką nie! :RE
Należy pamiętać, że samo kodowanie komputerowe prawdopodobnie nie wystarczyłoby do współtworzenia. Autorstwo ma na celu uznanie badań, a nie tworzenie narzędzi. Podobnie nie dodajemy Dennisa M. Ritchiego jako naszego koathora, mimo że opracował język programowania C. Z drugiej strony, jeśli artykuł dotyczy teorii, która została zrozumiana lub rozwinięta jedynie poprzez ich dodanie w procesie programowania, wówczas programista zasługiwałby na rozważenie autorstwa.
Zrób to i nie przejmuj się tym i ciesz się, że spotkałeś kobietę z inteligencją, dzięki której nie tylko docenisz swoje akademickie zainteresowania, ale podzielisz się nimi na tyle, by przyczynić się do odkrycia czegoś nowego. Kocham swoją żonę na śmierć, ale ona uważa moją pracę za żałośnie nudną (jak większość ludzi).
Nie mogę się powstrzymać przed przytoczeniem ostatecznego przykładu, jaki znam w tym duchu: ams.org/mathscinet-getitem?mr=2070648 Kuperberga, G., Kuperberga, K. i Kuperberga, W. Zostawiam to jako ćwiczenie do rysowania kto jest kim w tym przypadku.
Pani Marsupial jest moją najczęstszą współautorką. Uważam, że małżeństwo jest bardzo skutecznym sposobem na zatrzymanie dobrych asystentów naukowych; o)
Pary zdobywające Nagrodę Nobla: Marie + Pierre Curie, Frederic + Irene Joliot-Curie, Carl + Gerty Cori, May-Britt + Edvard Moser (więcej przykładów w [The Two-Body Deals] (https://liorpachter.wordpress.com/ 2014/10/10 / szansa-dwóch-ciał /))
Często zdarza się, że duety męża i żony piszą prace. Często używane jest nazwisko panieńskie, więc nie znasz go bez innej wiedzy. Przychodzi mi na myśl 6 takich par, tylko w działach, w których pracowałem.
* „... lepiej mieć zarówno żonę, jak i kochankę - oboje myślą, że jestem współautorem mojej pracy z drugą, co daje mi czas w laboratorium na jej wykonanie!” *
Jestem współautorem z moją byłą dziewczyną.
Kolejny fajny przykład: http://scitation.aip.org/content/aip/journal/jcp/21/6/10.1063/1.1699114. Wydaje się, że autorstwa dwóch par i niezręcznie niesparowanego faceta.
Raczej słynni czterej autorzy oryginalnego [algorytmu Metropolis] (https://en.wikipedia.org/wiki/Metropolis%E2%80%93Hastings_algorithm) to dwie pary małżeńskie. Wydawało się, że wyszło im dobrze ...
To nie ma znaczenia, zakładając, że masz to samo nazwisko, ludzie mogą pomyśleć, że druga osoba to siostra, kuzynka, ciocia, matka itp.
Dziesięć odpowiedzi:
#1
+217
user168715
2015-05-20 08:56:22 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Nikt nie zauważy ani nie będzie się tym przejmować, chyba że podasz nazwisko swojej żonie. W takim przypadku najsilniejsza reakcja będzie prawdopodobnie brzmiała: „Och, jak słodko, mąż i żona opublikowali razem gazetę”.

Szukałbym, czy oni też są razem ....
Taka jest moja reakcja. Jest fajnie, kiedy to się dzieje. Mam nadzieję, że moja żona i ja będziemy kiedyś publikować razem!
@o4tlulz: Obecnie wraz z żoną jestem współautorem 23 artykułów i nadal jesteśmy szczęśliwym małżeństwem.
Ponadto istnieją inne relacje rodzinne, w których dwie osoby mają takie samo nazwisko i nie są małżeństwem. Nie tylko to nic wielkiego, ale przez większość czasu jest całkiem schludne!
Dzielenie się nazwiskiem nie musi również oznaczać, że jesteś (nieco blisko) spokrewniony. Przeczytałem wiele publikacji, w których tylko przez przypadek odkryłem, że niektórzy autorzy byli małżeństwem, ponieważ mieli po prostu bardzo powszechne nazwiska (w ich kulturze). I moja początkowa reakcja była dokładnie „super słodka”.
MOCNIEJSZE podejrzewam, że zdarza się to częściej, niż nam się wydaje, ponieważ istnieje wiele zespołów mąż-żona, które publikują, ale mają różne nazwiska. Posiadanie różnych nazwisk jest szczególnie powszechne w środowisku akademickim ze względu na znaczenie rozpoznawania nazw.
Marie Curie otrzymała swoją pierwszą Nagrodę Nobla za pracę wykonaną i napisaną wraz z mężem Pierrem, a później była kluczową asystentką naukową, za którą Irene Curie otrzymała nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.
Mam kolegę, który publikował z żoną, synem i chyba jego córką, chociaż w osobnych artykułach. Ma ambicję opublikować artykuł, w którym wszyscy czterej mają to samo nazwisko. Opublikowałem również artykuł z dwoma braćmi i małżonkiem jednego z nich, autorstwa O'Connor, O'Connor, Miles i O'Connor.
Dzieje się tak do momentu, w którym osoba zakłada, że ​​jest mężem i żoną. Równie możliwe jest założenie, że są bratem i (niezamężną) siostrą.
#2
+71
Kimball
2015-05-20 09:20:02 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Znam kilka przypadków, w których małżonkowie / pary są współautorami, chociaż często nie jest oczywiste dla osoby z zewnątrz, czy współautorami są małżonkowie. (Istnieje również wiele przykładów współautorów rodzic-dziecko i rodzeństwo, więc nie jest to oczywiste, nawet jeśli małżonkowie mają to samo nazwisko). Dlatego nie jest to dziwne, zwłaszcza jeśli współautorzy nieakademiccy są powszechne w twojej dziedzinie.

Jest tylko jeden przypadek, w którym nawet myślałem, że jeden z małżonków może robić wszystko, co w ich mocy, aby przywołać profil badawczy drugiego (akademickiego) małżonka, ale jest to spowodowane pewnymi szczegółami sytuacji i nie traktuję ich źle z tego powodu (co i tak może nie być prawdą), po prostu nie jestem pewien co do jednego z wkładów współmałżonka. W twoim przypadku prawdopodobnie twoja żona ma niewiele do zdobycia w karierze dzięki współautorstwu, więc nie ma nawet powodu, aby ludzie tak myśleli.

Jeśli osobiście czujesz się z tym dziwnie, zawsze możesz wyjaśnić w papier, jaka była rola każdego autora. (I, oczywiście, nigdy nie powinieneś odmawiać współautorstwa osobie zasługującej, zwłaszcza komuś, kogo (miejmy nadzieję) lubisz.)

Ogólnie dobra rada. Uwaga: * W twoim przypadku prawdopodobnie twoja żona może niewiele zyskać na karierze dzięki współautorstwu, więc nie ma nawet powodu, aby ludzie tak myśleli. * Nie, ale mogą pomyśleć, że ona przyspiesza twoją karierę. Nie żeby było to coś, czym warto się martwić.
Widziałem sporo podręczników autorstwa par; Nie rozumiem, dlaczego artykuł miałby być postrzegany bardziej negatywnie niż podręcznik.
#3
+36
jakebeal
2015-05-20 09:34:27 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Jeśli chodzi o relacje ze światem zewnętrznym, nie musi to być żaden problem. Jeśli jednak zaczniesz regularnie współpracować naukowo, prawdopodobnie wpłynie to na twój związek, tworząc zarówno współpracowników, jak i małżonków.

Dla niektórych par może to być dobra rzecz, ponieważ wspólne zainteresowanie i partnerstwo mogą nadać związek nowy wymiar.

W przypadku innych par stres związany ze współpracą naukową przeważa nad korzyściami. Niektórzy ludzie odkrywają również, że tracą schronienie przed pracą, ponieważ ich życie zawodowe i domowe stają się bardziej splątane.

Konkluzja: baw się dobrze i publikuj razem, jeśli chcesz, ale pamiętaj, aby mieć wyraźna dyskusja na temat tego, jak chcesz odnosić się do współpracy jako para i wracaj do niej od czasu do czasu, jeśli to konieczne.

+1, bardzo dobre punkty! Przypuszczam, że bardzo pomogłoby rozpoczęcie współpracy nad czymś, co jest małe i łatwe do wycofania, na wypadek gdyby para miała wrażenie, że nie działa to dla nich dobrze.
#4
+28
qsp
2015-05-20 10:33:07 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Czy wiesz, że jeden z najważniejszych artykułów w dziedzinie informatyki (prawie 6000 cytowań) został napisany przez parę Patricka i Radhię Cousot i nadal jest współautorem ponad 50 artykułów.

Który artykuł napisali?
Na tej liście jest prawdopodobnie 100 artykułów, powiedziałeś, że napisali „jeden z najważniejszych artykułów w dziedzinie informatyki (prawie 6000 cytowań)” i jestem ciekawy, który * jeden * to jest.
@LegoStormtroopr najwyraźniej zdecydowana większość artykułów na [tej stronie] (https://scholar.google.com/scholar?q=radhia+patrick+cousot&btnG=&hl=en&as_sdt=0%2C38), z których niektóre faktycznie wyglądają dość interesująco. ..
@LegoStormtroopr To ich artykuł z 1977 roku, w którym po raz pierwszy przedstawiono koncepcję interpretacji abstrakcyjnej.
@LegoStormtroopr To ten, który ma prawie 6000 cytowań?
Mam Tribble znajdującego liczbę cytowań, a link qsp do ich listy prac zniknął. Po prostu uważam za niegrzeczne stwierdzenie, że ten ważny i bardzo wpływowy artykuł zrobił to bez linku do tego artykułu.
lubię wspominać o Marie i Pierre Curie
#5
+25
emory
2015-05-21 02:39:35 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Goodman i inni napisali artykuł na ten temat.

Pierwszym i najpowszechniejszym rodzajem współautorstwa są ekonomiści będący małżeństwem o tym samym nazwisku. Wybitnymi tego przykładami są Romer i Romer (2013) w sprawie polityki pieniężnej, Reinhart i Reinhart (2010) w sprawie kryzysów makroekonomicznych, Summers and Summers (1989) na rynkach finansowych, Ostrom and Ostrom (1999) w sprawie dóbr publicznych, Ramey i Ramey (2010) ) w sprawie przydzielania czasu rodzicom, Ellison i Ellison (2009) w sprawie internetowej elastyczności cenowej oraz Friedman i Friedman (1990) w sprawie osobistego wyboru

Sam tytuł tego artykułu jest wart ceny wstępu.
Tytuł brzmi „KILKU DOBRYCH: WSPÓŁAUTORZY EKONOMISTYCZNI PODEJMUJĄCY SIĘ NAZWISKAMI”, który jest sztuką o parze Goodmanów, która była jednym ze współautorów.
@TomAnderson nie ma pary Goodmanów. Żaden z autorów nie był spokrewniony.
@TomAnderson czy przeczytałeś gazetę? Było to 4 Goodmanów, z których żaden nie był spokrewniony krwią, małżeństwem ani przynależnością.
Ach, odniesienie do bibliometrii, mam mój głos.
Tego rodzaju rzeczy, których można się spodziewać, pojawiły się na arXiv na przełomie marca i kwietnia - na wzór [korelacji ortograficznych w astrofizyce] (http://arxiv.org/abs/1003.6064).
Proszę zrewidować mój komentarz do „kwartetu Goodmana”, „niezwiązanego z małżeństwem, krwią ani obecnym kampusem”.
#6
+17
Miguel
2015-05-20 10:32:37 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Aby dodać do innych odpowiedzi, myślę, że fakt, że twoja żona nie pracuje w środowisku akademickim, czyni to jeszcze mniej wątpliwym (z mojego punktu widzenia nie budzi to żadnych wątpliwości etycznych, ponieważ mówisz współautorstwo jest uzasadnione jej wkładem). Ponieważ nie ma kariery akademickiej, a ten artykuł wydaje się być jednorazowy, nie sądzę, by ktokolwiek pomyślał, że niesłusznie ją uwzględniasz lub, co ważniejsze, niesłusznie włącza Cię jako współautorkę Twoja kariera.

Jeśli to się powtarza, to wzbudzi podejrzenia (środowisko akademickie to świat rywalizacji). Znam co najmniej kilka przypadków, w których małżonkowie systematycznie współtworzyli wszystkie swoje dokumenty. I wiem, że przynajmniej w jednym z tych przypadków jeden z małżonków nie robi wystarczająco dużo.

#7
+13
Coderaemon
2015-05-21 17:14:19 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Laureaci Nagrody Nobla w 2014 roku to mąż i żona, więc to naprawdę nie brzmi dziwnie

Fakt, że rozwiedli się kilka lat po otrzymaniu nagrody Nobla, może być przerażający dla niektórych osób rozważających prowadzenie badań z własnym małżonkiem.
#8
+10
aparente001
2015-05-20 10:17:07 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Umówiłem się kiedyś na specjalne spotkanie z profesorem, aby zapytać go o radę, czy proponowane działanie będzie etyczne. Dał mi łatwy test: wyobraź sobie nagłówek w gazecie, opisujący twoje działanie. Czy jest coś w tym nagłówku i historii, co wyglądałoby wątpliwie? Jeśli nie, można bezpiecznie kontynuować proponowane działanie.

W tym przypadku mielibyśmy „Woodward mianuje żonę współautorką artykułu naukowego”. Brzmi dobrze! Gdyby na przykład „Woodward płaci żonie za pisanie artykułów naukowych o duchach”, byłby to problem. Ale w twoim przypadku nie ma pieniędzy, które zmieniają ręce, więc twój współautorstwo jest w porządku!

To straszny test. Gazety, zwłaszcza te bardziej tabloidowe, mają moc sprawiania, że ​​prawie * wszystko * wygląda dla ogółu społeczeństwa jak najgorsza zbrodnia przeciwko ludzkości z wystarczająco soczystym nagłówkiem i odrobiną przekonującego, kreatywnego pisania. A nawet jeśli nie robią tego celowo, ani oni, ani ich docelowi odbiorcy nie mają dużego pojęcia o etyce w publikacjach naukowych.
Byłem w małym miasteczku uniwersyteckim z jedną gazetą, która była daleka od tabloidów. Nikt na uniwersytecie nie rzuciłby drugiego spojrzenia na ogólnokrajowy tabloid, gdy czekał w kolejce do sklepu spożywczego. Zdefiniuję swoje warunki: test, który dał mi profesor, dotyczy wyobrażenia sobie czegoś, co pojawia się w gazecie nie będącej tabloidem. - - W moim przypadku rady profesora pomogły mi z czystym sumieniem przystąpić do proponowanego przeze mnie działania.
Ale w jaki sposób dziennikarz może zdecydować, który tytuł wybrać między „Woodward współautorem pracy naukowej wraz z żoną” a „duchem żony Woodwarda - pisze artykuły, aby rozwinąć karierę akademicką”?
@Taladris, gdybyś napisał artykuł ze swoim współmałżonkiem, wiedziałbyś, który nagłówek jest dokładnym odzwierciedleniem rzeczywistości. Ten test jest zasadniczo innym sposobem na zbadanie własnego sumienia.
@aparente001: tak, ale pytanie brzmi, jak opublikowanie artykułu z jego małżonkiem odbije się na CV OP. A więc bardziej chodzi o to, który nagłówek wybierze czytelnik CV, niż wybór PO.
@Taladris, w porządku, tak, tak napisał. * Wywnioskowałem *, że miał pewne wątpliwości co do etyki.
@Taladris Oczywiście dziennikarz zawsze wybierałby to drugie *, ponieważ * jest to nieetyczne.
NSF nazywa to „Regułą Washington Post”.
#9
+4
einpoklum
2015-05-24 21:46:28 UTC
view on stackexchange narkive permalink

Oprócz innych dobrych odpowiedzi radziłbym:

  • Jeśli jesteś doktorantem z bardzo małą liczbą prac - co zwykle ma miejsce - staraj się nie przedstawiać tego jako Twój najbardziej znaczący wkład, ponieważ podnosi to poziom kontroli / potencjalne podejrzenia. Niech to będzie kolejna z Twoich publikacji.
  • jeśli jest trzeci facet / dziewczyna, wygląda to jeszcze mniej wątpliwie; nie dodawaj kogoś tylko z tego powodu, ale jeśli dodasz, powiedzmy, swojego doradcę, to chyba nie zaszkodzi.

Oczywiście mógłbym być po prostu zbyt przerażony, a mimo to wszystko jest w porządku.

#10
-1
Eric
2016-01-31 22:45:43 UTC
view on stackexchange narkive permalink

W tym konkretnym przypadku pójdę pod prąd i powiem, że twoja żona nie powinna być współautorką. Miałeś pomysł. Napisałeś działający prototyp. Dostarczyłeś żonie szczegółowe instrukcje na wysokim poziomie dotyczące tego, co należy zaimplementować, aby udoskonalić prototyp. Twoja żona zasadniczo odegrała rolę programisty naukowego. Ten rodzaj roli / wkładu jest ogólnie wspominany / dziękuje w podziękowaniach, ale nie jest współautorem.

Ci, którzy faktycznie czytają taki artykuł, mogą pomyśleć, że twoja żona jest wymieniona jako współautorka tylko dlatego, że ona jest twoją żoną. Może to spowodować uniesienie brwi i może mieć negatywny wpływ na poszukiwanie pracy.

Nie chodziło o to, czy żona OP wniosła wystarczający wkład. Napisał: „Jej wkład był z pewnością wystarczający, aby uzasadnić współautorstwo z dowolnej definicji”. OP napisał to z pełną wiedzą o sytuacji, w tym o swojej specyficznej dziedzinie akademickiej. Kwestionujesz to na podstawie podsumowania w jednym akapicie, które opisuje istotną współpracę. Nie sądzę, że masz wystarczająco dużo informacji, aby zająć się tą kwestią. Czy masz coś do powiedzenia w sprawie pytania OP?
@PeteL.Clark Zaktualizowałem nieco moją odpowiedź. Pytanie PO jest skomplikowane, ponieważ pyta, czy wpisanie jego żony jako współautora będzie miało jakikolwiek wpływ, a odpowiedź zależy od tego, czy uzasadnione jest posiadanie jej jako współautora, czy też nie. Nie jestem przekonany, opierając się na opisie PO, że jest to uzasadnione, więc odpowiadam z tej perspektywy.
Twoja odpowiedź jest teraz bardziej odpowiednia. Ale naprawdę się z tym nie zgadzam: gdyby osoba, która zajmowała się programowaniem, była kolegą ze studiów magisterskich, byłoby bardzo trudno spierać się z włączeniem ich jako współautorów, biorąc pod uwagę, że OP uważa, że ​​ich wkład poprawił jakość pracy. Gdybym był w sytuacji PO, czułbym, że pilniejszym imperatywem etycznym jest nie wyglądanie, jakbym starał się przejąć czyjąś pracę jako swoją własną, nie zapobieganie hipotetycznym błędom, zwłaszcza o zabarwieniu seksistowskim. Od kiedy o autorstwie decyduje to, co myślą inni ludzie?
@PeteL.Clark O autorstwie decyduje znaczenie wkładu. Ponieważ druga osoba jest żoną PO, otwiera to drzwi do konfliktu interesów. OP musi być bardzo ostrożny, aby upewnić się, że żona wniosła wkład uzasadniający współautorstwo, zanim ją stworzył. PO opisuje wkład żony jako wdrażanie oprogramowania zgodnie ze specyfikacjami. To nie są badania. Ten rodzaj pracy jest wykonywany przez uznanych programistów naukowych, a nie współautorów, doktorantów lub w inny sposób. Dla mnie jest to wyraźny przypadek niewłaściwego podania autorstwa.
Twoje twierdzenie, że kodowanie wyrafinowanych algorytmów nie może być wkładem naukowym, można łatwo sfalsyfikować, przeszukując literaturę. Jeśli chcesz konkretnych przykładów, zadaj pytanie na tej stronie. Jeśli uważasz, że to, co mówisz, może być prawdą w konkretnej dziedzinie lub subpolu akademickim, zidentyfikuj to subpole, aby można było sprawdzić roszczenie.
@PeteL.Clark OP stwierdza, że ​​„nie znała matematyki, ale wyodrębniłem każdy krok, aby mogła pomóc we wdrożeniu”. Oznacza to dla mnie, że żona OP nie rozumiała *** jak *** wdrożyć algorytm bez szczegółowych wskazówek ze strony PO. Programowanie skutkuje autorstwem, gdy programista aktywnie przyczynia się do nowatorskich pomysłów zawartych w programie, aktywnie uczestniczy w procesie pisania itp. Jest to prawdą w przypadku większości badań informatycznych. Jednak samo *** pomoc *** we wdrożeniu czegoś, czego szczegółów nie rozumiesz, nie stanowi autorstwa.
@PeteL.Clark Oto dobry przykład mojego punktu widzenia: http://academia.stackexchange.com/questions/43344/are-programmers-usually-included-as-co-authors-in-psychology


To pytanie i odpowiedź zostało automatycznie przetłumaczone z języka angielskiego.Oryginalna treść jest dostępna na stackexchange, za co dziękujemy za licencję cc by-sa 3.0, w ramach której jest rozpowszechniana.
Loading...